08
lut
10

Uwaga, uwaga, uwaga!

Śmiało podjąłem się próby przejścia na własną domenę i serwer. Męczy mnie trochę ta wordpressowa końcówka i schematyczny czysto programowy seans blogów.

Raczej nie zrezygnuje z tego bloga, ale raczej więcej czasu będę spędzał przy moim “nowym”.

Jeszcze przez jakiś czas cała zabawa będzie por adresem:

http://gewaraz.nstrefa.pl

ale potem już normlanie na

http://gewaraz.pl

Wiem, że beznadziejna domena, nie śmiać sie proszę ;)

Suma sumarą, mam nadzieję że posilicie się tamtą subskrypcją i błęboko wczytacie się w moje wypociny.

Ciao.

02
lut
10

Kościół, ludzie, ateizm, nauka.

Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła? Pytanie bardzo na czasie. Rzecz jasna gdzieś tam w mediach możemy spotkać się ze strzępkami odpowiedzi na te pytanie jednakże nigdzie nie ma rzeczowej odpowiedzi na to pytanie, jakiegoś konkretnego powodu.

Każdy ateista czy agnostyk (bo zazwyczaj ludzie odchodzący do Kościoła takim się staje) zarzuca ludziom religijnym jakąś nieracjonalność ich wierzeń. Czy ma racje? I tak , i nie. Właściwie to jest mnóstwo ludzi zwących się religijnymi, którzy marzą sobie o wspaniałym świecie gdzieś w zaświatach jednakże trudno zarzucić „nieracjonalność” chociażby Kołakowskiemu, św. Tomaszowi z Akwinu czy Edycie Stein. Religijność religijności nie równa.

Rzesza ludzi jest religijna bo religia daje im jakieś oderwanie od świata, jakieś załagodzenie problemów życiowych. Bardzo często w mediach przy jakiejś większej „imprezie religijnej” wypowiadają się różni ludzie i na pytanie dlaczego w owej imprezie uczestniczą odpowiedzią jest właśnie: „to daje mi oderwanie od świata”. W takiej postaci religia jest niczym więcej jak tylko jakimś środkiem odurzającym, który gdzieś tam ma zaspokoić ludzkie zachcianki, a nie odwoływać się do transcendencji.

Rzesza osób jest religijna bo istnieje jakaś umowa społeczna, że właśnie człowiek religijny jest człowiekiem doskonałym. No ale religia w takim przypadku nie jest religią z prawdziwego zdarzenia. Jest raczej jakimś absurdalnym sposobem na życie, szablonem do którego człowiek dopasowuje siebie.

Zakładając, że religia jest właśnie tym co wyżej wymieniłem można by rzec, że jej definicja wypełnia się z zdaniu „próba załatwienia sobie przyjemności, wypełnienia ludzkich potrzeb i pożądań”.

Wbrew pozorom ludzie są zainteresowani religią, Bogiem czy chrześcijaństwem zwłaszcza europejczycy. Doskonale widać to w publikatorze XXIw. – Internecie.

Powodów odejść od Kościoła jest multum, wiadomo poczynając od doświadczeń życiowych po ubzduranie sobie szeregu plotek o Kościele.

Wiele do życzenia pozostawia prowadzenie się „ludzi duchownych”. Dzisiaj kapłaństwo to bogactwo. Jakby nie patrzeć czteroosobowa rodzina, gdzie dwóch rodziców pracuje rzadko kiedy jest w stanie zakupić nowy samochód za 50 tyś. zł. Dochodzi do tego cały sprzęt w mieszkaniu kapłana, co nieraz stanowi marzenie owej czteroosobowej rodziny. I jasno trzeba powiedzieć, że wielu „kapłanów” znalazło swoje powołanie w  kapłańskim bogactwie. W społeczności księży rzecz jasna często mówi się o tym, jednakże jednocześnie swoje postępowanie argumentuje się „trudnym” życiem kapłana albo „ksiądz musi mieć bo inaczej…”. W obliczu zazdrości, niegdyś licznych medialnych oskarżeń o pedofilię tłumaczenie takie jest zbyt banalne i zbyt proste. Skoro kapłan podjął się powołania to winien jest jemu się podjąć i występować w świecie ze sztandarem prawdy, a nie instytucji kościelnej. Ataki antyklerykałów też nieraz pozostawiają wiele do życzenia. Głoszenie poglądu, że blisko 95% księży nie powstrzymuje się od współżycia z kobietami oraz, że notoryczne są akty pedofilii są zwykła propagandą kłamstwa i wyraźnym zboczeniem intelektualnym twórców takowych treści. Jednakże nie można powiedzieć, że owe treści są całkowicie fałszywe. Trzeba też wyraźnie powiedzieć, że pedofilia się zdarza, współżycie z kobietami również. Oczywiście nie powstrzymywanie się bogactwa jest notoryczne. To widać gołym okiem.

Niech kapłani się zastanowią. Czy chcą służyć prawdzie, czy instytucji Kościoła. Nie twierdzę, że Kościół nie nosi w sobie jakiegoś pierwiastka prawdy, ale trzeba póki co Kościół jest tylko instrumentem, ziemskim instrumentem, w którym zdarzają się dewiacje, nieraz na miarę zbrodni światowych. Celem (chyba, tam mi się wydaje) jest prawda i dopóki ta polska rzesza księży nie zda sobie z tego sprawie nici z naszego Kościoła i jakiejkolwiek prawdy w nim. Stanie się on niczym więcej jak zwykłą ludzką instytucją.

Ateiści, agnostycy kiedy mówią o odejściu od Kościoła często zwracają uwagę na racjonalizm i naukę twierdząc, że religia jest jakimś zabobonem urojeniem ludzkim. Tutaj konieczna jest głębsza specyfikacja problemu. Parę ogółów: ewolucja, wielki wybuch, Dawkins.

Pragnę śmiało stwierdzić, że teoria ewolucji jest jednym z największych mitów.

Głównymi argumentem przeciwko teorii ewolucji jest zarzut aprioryzmu. Teoria ewolucji jest wyrazem myślenia życzeniowego. Przezywa to co jest najbardziej przystosowane – teza ta opiera się na definicji, że przystosowane jest to co przezywa. Zmartwychwstanie wymaga mniejszej wiary niż ewolucja.

Kolejny argument to nieszczęsna przypadkowość. Ch.E. Guye obliczył prawdopodobieństwo przypadkowego powstania sensownego białka przy sprzyjających warunkach – materia i czas. Prawdopodobieństwo takie wynosi 1/2,02*10^321, a czas na to potrzebny to 10^143, czyli kilkadziesiąt rzędów dłuższy niż wiek wszechświata! Wszystkie kombinacje aminokwasów, po jednym egzemplarzu, w którym na pewno znalazłoby się pożądane białko zajęły by kulę o powierzchni 10^82 lat świetlnych. Wyniki sympozjum w 1966r. opublikowane w Filadelfii dotyczące najprostszej komórki były następujące:

dla białek 1/10^78436

dla DNA 1/10^167626

Zarzut przecenienia roli selekcji. Mutacje szkodliwe są przeważnie eliminowane, pozytywne są rzadkie i powodują zmiany wewnętrzne, mutacje olbrzymie to tylko postulat. Selekcja zakłada już funkcjonujące organizmy więc teoria oparta na selekcji to patitio principii.

Zarzut mitycznego charakteru prawa biogenetycznego i drzewa genealogicznego. Stadia ontogenetyczne są tylko koniecznymi etapami rozwoju embrionalnego. Brak jest ogniw pośrednich.

Błędy w datowaniu warstw genealogicznych. Okres trwania niektórych organizmów i ich przystosowanie do środowiska nie zgadza się z warunkami środowiskowymi w jakich miałyby żyć.

Fundamentaliści wbrew istniejącej oczywistości skracają wiek Wszechświata i naszej planety. Części ciała wyraźnie świadczą o wspólnym pochodzeniu, struktura genetyczna o realnym pokrewieństwie.

Żadna strona nie ma racji. Ani jedna ani druga teoria to nie jest nauka. Wobec tak mocnych zarzutów na teorię ewolucji i takiej kontrowersji z oczywistością poglądy kreacjonistów trudno cokolwiek stwierdzić. Teoria ewolucji jest co prawda prawdopodobnym wariantem ale twierdzenie, które głosi Dawkins, że jest ona opracowana w 99% i nie zostało wiele do rozstrzygnięcia jest zwyczajną pomyłką albo celowym fałszerstwem.

Z teoria Wielkiego Wybuchu nie ma aż tyle wątpliwości co z teorią ewolucji. Ale nie można zwieźć się ogólnemu przekimaniu jej prawdziwości – „skoro wszyscy mówią, że tak to znaczy że tak”. Prawda nie rządzi się demokracją. Mityczna forma z jaka jest przedstawiana, to, że świat powstał tak i tak bez jakichkolwiek argumentów jest tworzeniem jest absurdem. Trudno rzecz jasna w stosunku do tej teorii powiedzieć bo nie ma jakiegokolwiek odniesienia. Teoria Wielkiego Wybuchu jest teorią, która określa jedną z prawdopodobnych hipotez (!) powstawania całego świata. Dlatego też zbadanie jej prawdziwości pod względem czysto matematycznym (czas, przypadkowość itp) czy logicznym (tworzenie się nowych obiektów) tak jak na przykład teorię ewolucji jest jak na razie niemożliwe. Głoszenie więc poglądu wobec tych teorii jako, że są one „naukowe”, czy „prawdziwe” jest zwykłym fałszerstwem. Mimo wszystko trzeba zachować dystans.

Konkluzja.

Każdy niech sobie sam ja dopisze.

02
lut
10

Pięć dowodów na istnienie Boga św. Tomasza z Akwinu.

“Istnienie Boga można udowodnić na pięciu “drogach”.

Pierwsza i bardziej przejrzysta wychodzi ze zjawiska ruchu, którego istnienie stwierdzamy na tym świecie przy pomocy zmysłów. Ale wszystko co się porusza, zostało pobudzone do ruchu przez coś innego, gdyż jest w możności do tego ku czemu jest poruszane. Ale poruszać może tylko to, co istnieje w rzeczywistości (secundum quod est actu = w miarę jak jest w istności). Wszak poruszać (czy zmieniać) to wyprowadzić coś z możności do rzeczywistości (de potentia in actum), a to może sprawić tylko byt istniejący w rzeczywistości. (…) Ale jedna i ta sama rzecz nie może być równocześnie i pod tym samym względem w możności i w rzeczywistości. (…) Tak więc cokolwiek jest w ruchu, zawdzięcza to innemu czynnikowi. Ale w szeregu tych czynników powodujących ruch (czy zmianę) nie można iść do nieskończoności, bo wówczas nie było by pierwszej przyczyny ruchu, a tym samym nie było by i pośrednich przyczyn tegoż ruchu. (…) Tak więc trzeba przyjąć istnienie pierwszego źródła ruchu (czy zmian), będącego bytem nieporuszalnym przez cokolwiek innego (czyli bezwzględnie niezmiennym).’

Druga droga nawiązuje do przyczyny sprawczej. Stwierdzamy bowiem w Świecie zjawisk, zmysłowo poznawalnych, łańcuch podporządkowanych przyczyn sprawczych. Nigdy jednak nie spotykamy – bo to niemożliwe – by coś było przyczyną sprawczą siebie samego, bo istniało by wcześniej od siebie samego, a to jest niemożliwe. Ciąg zaś przyczyn sprawczych nie może iść w nieskończoność, gdyż w łańcuchu podporządkowanych przyczyn sprawczych pierwsze ogniwo jest przyczyną sprawczą pośrednich, a pośrednie ostatniego. Gdy zaś nie ma przyczyny, nie ma skutku. (…) Gdyby więc łańcuch przyczyn sprawczych szedł w nieskończoność, nie było by pierwszej przyczyny sprawczej, a co za tym idzie, nie było by i pośrednich przyczyn sprawczych, a tym samym nie było by skutku ostatniego, co jest jaskrawym fałszem. A więc trzeba przyjąć istnienie pierwszej przyczyny sprawczej, którą nazywamy Bogiem.

Trzecią drogę wskazuje fakt, że przygodność bytów wymaga bytu koniecznego. Stwierdzamy bowiem na świecie istnienie bytów, które mogą być i nie być, bo rodzą się i giną. Otóż jest rzeczą niemożliwą, by tego rodzaju byty zawsze istniały, bo to co może nie istnieć, kiedyś nie istniało. Jeśli przeto wszystko mogło nie istnieć, to niegdyś nic nie istniało, a jeśli tak, to i dziś nie istniało by. Co bowiem nie istnieje, nie zacznie istnieć bez wpływu bytu istniejącego. Nie wszystkie więc byty są przygodne ale musi istnieć byt konieczny. Taki zaś byt ma przyczynę swej konieczności skądinąd albo jej nie ma. Ale łańcuch bytów koniecznych, mających przyczynę swej konieczności skądinąd, nie może ciągnąć się do nieskończoności, podobnie jak łańcuch przyczyn sprawczych. Trzeba więc uznać istnienie czegoś, co jest konieczne samo z siebie i nie ma przyczyny swej konieczności poza sobą, a jest przyczyną konieczności dla innych bytów, a więc Boga.

Czwartą drogę stanowią stopnie (doskonałości) bytów. Stwierdzamy bowiem w bytach coś co jest mniej lub więcej dobre, prawdziwe, szlachetne itp. zależnie od rozmaitego stopnia ich zbliżenia się do tego, co jest takie w najwyższym stopniu. (…) Istnieje więc byt, który jest najbardziej prawdziwy, dobry, szlachetny, a tym samym jest najbardziej bytem, będącym dla wszystkich innych bytów źródłem istnienia, dobroci i wszelkiej doskonałości. Taki Byt nazywamy Bogiem.

Piątą drogę wskazuje fakt ukierunkowania rzeczy na świecie. Widzimy bowiem, jak rzeczy niezdolne do poznania, a więc ciała naturalne, działają celowo, co ujawnia się w tym, że zawsze lub zazwyczaj działają jednakowo, tak, by dopiąć tego, co dla nich najlepsze. Jasne więc, że nie dochodzą do celu mocą przypadku ale w sposób przez kogoś zamierzony. Rzeczy zaś niezdolne do poznania czegokolwiek nie dążą do celu, jeśli nie są skierowane do niego przez kogoś zdolnego do poznania i myślenia, jak strzała przez strzelca. A więc istnieje ktoś myślący, kto kieruje wszystkie rzeczy w przyrodzie ku celowi i jego zwiemy Bogiem.” (św. Tomasz z Akwinu)

31
sty
10

Homo-smsy? Walka poziemna z demokracją trwa!

“WYSTAWA”

Homoseksualna “SZTUKA” epistolarna
Mowa miłości – Mowa nienawiści

Wystawa powstała dzięki wsparciu Pana Posła Stanisława Pięty

www.spieta.com.pl
http://glosujnapis.blox.pl/html

Przegląd tekstów z niektórych SMS-ów przesłanych posłowi Stanisławowi Pięcie w związku z jego protestem przeciwko zorganizowaniu wystawy “sztuki” homoseksualnej w Muzeum Narodowym w Warszawie. Środowiska homoseksualne tak zaangażowane w walkę o tolerancję i kulturę pokazują tutaj swoje prawdziwe oblicze. Geje nie muszą czekać do czerwca br. na wystawę w Muzeum Narodowym, już dzisiaj mogą zapoznać się z własną twórczością epistolarną. Dla zaoszczędzenia nadawcom nieproszonych telefonów nie podano ostatnich trzech cyfr numeru. W wyrazach wulgarnych wykropkowano litery, w oryginalnych tekstach nadawcy używali pełnych określeń. Nie wszystkie przesłane SMSy zawierały wulgaryzmy, dla przykładu podajemy dwa ostatnie, które zdradzają głębszą kulturę osobistą i kulturę słowa autorów. Poseł Stanisław Pięta pragnie podziękować za wszystkie wyrazy solidarności i poparcia, które otrzymał z kraju i z zagranicy. Ostatecznie SMSów wspierających posła było dwa razy więcej niż tych obraźliwych.

  1. Numer tel. 697 959 XXX
    Wysłano o godzinie 14:52:41 dnia 16-01-2010
    Are you sure big penxs;-
    ))))))))))))))))))
  2. Numer tel. 887 659 XXX
    Wysłano o godzinie 13:24:27, dnia 15-01-2010
    Jebxxy. Frajer
  3. Numer tel. 790 556 XXX
    Wysłano o godzinie 17:52:36, dnia 15-01-2010
    Mam nadzieję, że zdechniesz obrzympało i darmozjadzie z tego bólu brzucha o którym tak się wypowiadasz. Na zdjęciach to ty wyglądasz jakby cię słoń w ucho wyruchał. Ośle od pisiorków.
  4. Numer tel. 790 556 XXX
    Wysłano o godzinie 17:40:21, dnia 15-01-2010
    Słuchaj no ty wstrętny padluchu. Nie życzę sobie katolicka ściero byś mnie publicznie znieważał. Sam jesteś dewiantem brzydszym od krowiej dupy więc stul pysk i nabierz szacunku do ludzi za których podatki żresz.
  5. Numer tel. +46737142 XXX
    Wysłano o godzinie 16:43:40, dnia 15-01-210
    Biegnij do prokuratury szybciutko i poskarż się. I tak w ryj dostaniesz za to wszystko. Nawet nie będziesz wiedział kiedy i od kogo.
  6. Numer tel. +46737142 XXX
    Wysłano o godzinie 16:37:57, dnia 15-01-2010
    Jebxxy faszysto
  7. Numer tel. +46737142 XXX
    Wysłano o godzinie 16:31:30, dnia 15-01-2010
    Ty jebxxy katolicki chuxx! Twoja matka powinna dać się wyskrobać zaraz po tym jak się dowiedziała, że jest w ciąży. A tak urodził się taki chux jak Ty i truje tylko powietrze. Uważaj żeby te śmieszne okularki nie spadły Ci niespodziewanie z mordy!
  8. Numer tel. 697 959 XXX
    Wysłano o godzinie 16:27:24, dnia 15-01-2010
    My Geje z Bydgoszczy mówimy Ci “PISSOFF” Ty PIĘTASZKU Kaczorów.
  9. Numer tel. +201 99929 XXX
    Wysłano o godzinie 15:55:35, dnia 15-01-2010
    Ty pierdxxony popaprańcu, zacznij myśleć i przestań słuchać radia maryja jak nie to w ryj
  10. Numer tel. alec 151
    Wysłano o godzinie 13:58:20, dnia 15-01-2010
    Polimorfizm seksualny jezd zgodny z naturą człowieka. To ty masz zachamowania i jesteś tym samym zboczeńcem. Nie obrażaj gejów, bo to karalne.
  11. Numer tel. Alec151
    Wysłano o godzinie 10:45:35, dnia 15-01-2010
    Wasze rządy się skończyły. Nie podskakuj heterycki zboczeńcu
  12. Numer tel. 790 210 XXX
    Wysłano o godzinie 13:46:49, dnia 15-01-2010
    Bardzo panu współczuję i wstydzę się zachowania jakiego dopuścili się inni z mojego środowiska. Najgorsza jest homofobia ludzi hetero jak i takie podłe zachowanie nas – gejów. A czy nie można o nas przestać dyskutować jakbyśmy byli niewiadomo kim i dać o nas zapomnieć. Byłoby lepiej każdej ze stron. Pozdrawiam.
  13. Numer tel. 794 597 XXX
    Wysłano o godzinie 19:45:55 dnia 15-01-2010
    Panie pośle! Nie jestem gejem – jestem transwestytą; uważam jednak, że pańskie porównanie gejów do pedofilów czy nekrofilów to po prostu wynik braku wiedzy na temat mniejszości seksualnych w Polsce. Wystawa “Ars Homo Erotica” jest potwierdzeniem, że nasz kraj wraca do normalności. W UE to nie zadziwia!
29
sty
10

Z zawróżkowanego ogrodu

Czyli jak zrobić, żeby nikt nie zauważył, że jestem na dnie.

Katolicy już chyba przywykli do tekowego zachowania ateistów. Cała ta sceneria wydaje się być kuriozalna! Jakby nie patrzeć ateiści w jakiejkolwiek polemice pragnąc odwrócić uwagę od kulawego stanu własnego świata idei i poglądów natarczywie, wręcz obsesyjnie kierują swą rozmowę da tory: jakie to u katolików są dewiacje jakby to właśnie ateizm był jedyną alternatywą w stosunku do katolicyzmu.

Zawsze gdy przyznam się do wiary muszę dostawać baty jaki to ja jestem głupi i w jaka ja to magię nie wierze.

Hola, hola!

Kto jak kto, ale to właśnie ateiści poetycko zredagowali sobie piękny mit o powstaniu świata zwany również – ewolucją bezczelnie podczepiając mu slogany o nauce.

Ewolucjonizm – mit

Nie dość że ten cały system – ateizm kuleje jak zmęczony życiem staruszek, nie dość, że ma ona tak wstrętna historię jak żaden istniejący światopogląd to mimo to wyznawcy ateizmu śmią bezczelnie pluć w twarz każdemu, kto wytyka im palcem co u nich jest złe.

Teoria ewolucji to rzeczywisty mit podobny do tego jak Zeus władał na Olimpie. Zresztą co do ateistów to nim mnie nie zdziwi. Dzisiaj dowiaduje się, że ewolucja to nauka. Jutro pewnie dowiem się, że Ziemia ma kształt czajnika.

Naukowość ateizmu jest tak ogromna jak nic. Opieranie własnych tez na dwóch teoriach (ewolucja i wielki wybuch), które maja poważne uszczerbki pod względem merytoryczny i logicznym jest niczym więcej jak samobójstwem. Ale widocznie ateiści nie boją się śmierci. Pragnę przypomnieć, że cała ideologia marksistowska i doktryna komunistyczna była oparta w dużej mierze na teorii ewolucji, Hitler ze swoją ideologią, oraz jego ojciec ideowy – Nietzshe opierali swoje poglądy na teorii ewolucji. Pomijam innych baranów, których ateiści wolą omijać w dyskusjach. I tu mamy kuriozalną sytuację! Dzisiejsi ateiści, którzy są rzeczywistym dziedzictwem wszelkich zbrodniarzy XX w pomijają w dyskusjach fakty o ich ideowych przodkach, a równocześnie lubią nawiązywać do niechlubnych faktów Kościoła.

Polscy ateiści nie różnią się właściwie niczym do Moherowych Beretów. Tak jak wielbiciele o.Rydzyka mają swoje ulubione radio, ulubiona telewizję i ulubione zajęcia tak samo ateiści mają swojego guru – Pana Mariusza A., mają swój ulubiony (naukowy! ;) ) portalik, swoją ulubiona gazetkę (Fakty i Mity) no i swoje ulubione zajęcie – pisanie na swoich blogach i forach głupot, które im portalik i gazetka nakazują mówić.

Pozdrowienia dla  Pana Russella.

28
sty
10

Homoświat w matrixie.

Każdy Polak myśląc o zachodzie ma bardzo podobne do reszty obrazy. Bo to myśląc – Europa mamy w głowie rozwój, zatracenie moralne, bogactwo i homoseksualizm.

A propos homoseksualistów. Jakby nie patrzeć jeszcze dwa, a może trzy lata temu nikt nawet nie wiedział co to homoseksualizm. Dzisiaj homo-niewiadomo wpycha się do szkół, rządu, Kościoła i w ogóle w życie publiczne uzurpując sobie co raz to nowe prawa w myśl jakiejś tolerancji.

Z życia publicznego odstrzeliwany jest każdy “homofob”, który nie zachwyci się homoseksualizmem i nie złapie odpowiedniego dlań poziomu tolerancji. A droga homoseksualistów do owej tolerancji przypomina trochę drogę rewolucjonistów podczas słynnej Rewolucji Francuskiej. Co raz mnożą się ofiary ich dzisiaj rządzy.

Na samym początku homo-organizacje pragnęły wykluczyć Wojciecha Cejrowskiego. I udało im się! Za poparcie w kampanii wyborczej w wyborach do Europarlamentu Marka Jurka – człowieka prawicy, dla którego jednym z celów było przerwanie tej dzikiej gonitwy homoseksualistów, został zdjęty z anteny TVP i Radiowej Trójki pod durnowatymi pretekstami. Potem na celowniku znalazł się Andrzej Krauze – rysownik “Rzeczpospolitej”, za swój rysunek z kozą został pozwany do sądu. Za poparcie Pana Andrzeja klasycznie musiał oberwać też redaktor naczelny “Rzeczpospolitej” – Paweł Lisicki i Maciej Rybiński – publicysta.

Cała sprawa jest kuriozalna! Tutaj parady, zabawa, baloniki, kolorowe stroje, hasła o tolerancji, prawach człowieka i równości, a tu dzika rządza wytępienia i wycięcia w pień tych, którzy się z nimi nie zgadzają.

Mamy jawny atak na wolność słowa! Usuwanie z życia publicznego publicystów i działaczy o innych poglądach niż homoseksualiści dla kreowania poglądu nieskazitelności homoseksualnych zboczeń jest czystokomunistycznym zabiegiem manipulowania ludźmi.

Ta agresja z jaką homoseksualiści domagają się tolerancji jest niedopuszczalna. Z tego tez wynika, że albo nie wiedzą co to słowo oznacza albo świadomie i bezczelnie kłamią. Dla wyjaśnienia… Tolerować coś to oznaczanie lubić tego, nie zgadzać się, uważać za złe, ale mimo to, imię jakiejś wartości (chociażby był to święty spokój) godzić się, żeby to istniało i korzystało z danym mu praw. Zachowanie homoseksualistów aktem tolerancji na pewno nie jest. Ba! Oni chcą żeby akceptowanie ich było obowiązkowe i żeby obejmowało wszelkie ich zachowania. Żeby, jak oni to nazywają “gej” było wyjęte spod  wszelkiej krytyki, żeby homo-żądania były skwapliwie spełniane, a właśnie protestujący przeciwko temu byli dyskryminowani, rugowani z życia publicznego i karani. To trochę wygląda jak przyjaźń polsko-radziecka kilkadziesiąt lat temu.

“Homofobia jak każda inna choroba, trzeba ją leczyć. Chociaż zastanawiam się czy oni zasługują na miano ludzi chorych. Bo chorym należy się współczucie. To są szowiniści orientacji seksualnej! Dlatego trzeba ich zwalczać!”

Joanna Senyszyn – działaczka homoseksualna, posłanka

Najbardziej irytujące są media. Kiedy dojdzie do jakiejś debaty o rodzinie, o homoseksualizmie, o edukacji zawsze do takowej rozmowie mamy do czynienia z jakimś dziwakiem (homoseksualistą, tudzież homo-działaczem), który ma reprezentować myśl homoseksualną. Kto daje takim ludziom prawo głosu w ogólnopolskich mediach kiedy oni reprezentują ekstremistów, margines społeczny o skrajnych poglądach?! I co kuriozalne! Tacy ludzie będąc w telewizji bądź w radiu są przedstawiani jako głos 1/3 społeczeństwa, czasem 1/2 kiedy w rzeczywistości to zwykli ekstremiści. Margines społeczny nie sięgający progu 1%. Paranoja!

Mówi się, ż homoseksualiści to 10% całego społeczeństwa. Biseksualiści to procent zbliżony do homoseksualistów. Wnioskując musi tez istnieć podobny procent ludzi w rodzaju “nonseksualistów”. Prostym rachunkiem mamy, że trzech na dziesięciu ludzi nie jest heteroseksualistami. Pytanie: dlaczego żadnego nie znam?

Kolejnym kuriozalnym faktem jest to, że ten (rzeczywiście!) niewielki odsetek ludzi jest odpowiedzialny za 1/3 wszystkich aktów pedofilskich w kraju.

Trzeba wstać, walnąć pięścią w stół i powiedzieć głośno, dobnie: WON!

27
sty
10

Tusk obrał sobie nowego boga – sondaże.

Każda myśl o tym przyprawia mnie o bardzo mieszane uczucia. I kompletnie nie wiem co o tym myśleć bo ten cały spektakl przestał być domeną tylko i wyłącznie polityków, ale zaczął i organizować sobie społeczeństwo. Czyżbyście wszyscy powariowali?! Może i się może wydawać, że polityka to kolejna rozrywka w szarym życiu Kowalskiego, ale do jasnej cholery ! stanowicie prawa!
Był Buzek. Jego kampania wyborcze opierała się na filarze czterech wielkich reform – emerytalnej, edukacyjnej, zdrowotnej i samorządowej. Obietnice spełnił. I pomimo, że reformy te były kosztowne społecznie (przynajmniej na początku), a więc i też niewygodne dla przeciętnego Kowalskiego, niemniej jednak arcykonieczne. Dlatego też w następnych wyborach ekipa Buzka przegrała i musiała ustąpić pod naporem hasła, którym go obrzucano: “gorzej spieprzyć się nie da”.
Tusk rzecz jasna obiecywał cały szereg wielkich reform i jak narzazie ani jednej nie widać. Zamiast zająć się podatkiem liniowym i obcinaniem uprawnień górników – bo przecież to w końcu musi się odbić na gospodarce, Tusk we właściwy sobie sposób zajmuje się przeglądaniem sondaży i wyskakiwaniem w mediach z hasłem: “polityka miłości” albo “jest dobrze”.
Mają wszyscy pretensje do Kaczyńskiego. Zresztą Kaczyńskim i jego ekipą nie było inaczej jak z Buzkiem. Przez dwa lata wprowadzili reformę służby zdrowia, emerytalną, finansów publicznych, z których spija teraz śmietankę Tusk. Ponadto nikt nie powinien zaprzeczyć, że to właśnie PiS uformował Polskę w UE, wybudował mieszkania i spowodował zmniejszenie przestępczości poprzez odpowiednie zagospodarowanie zasobami policji, no i nie wolno zapomnieć bo to właśnie PiS doprowadził armie do właściwego porządku.
A Tusk? W ekipie Donalda jak zwykle problemy dmuchanie na wyrządzone rany sloganami i hasłami o wspaniałej teraźniejszości. Może i ona jest wspaniała? Ale na pewno nie jest zasługą pijaka i ćpuna z przeszłości.
22
sty
10

Kurs Pascala

Napisałem kurs Pascala. Bardzo krótki i zwięzły kurs, który ma zawarte w sobie gruntowne podstawy tegoż języka programowania. ;)

http://gawlik.strefa.pl/publikacje/10.htm

07
sty
10

Wrota.

Koncepcji powstania filozofii jest mnóstwo. Chyba każdy myśliciel zaczął filozofować z innego powodu. Trzeba zauważyć jednak, że człowiek zaczyna myśleć nad problemami filozoficznymi bo doświadcza swoje inwalidztwo intelektualne bo oto poznając ten świat napotyka problemy, które przekraczają jego zdolności, wytykają ułomność jego istnienia w świecie. Filozofia jest próbą przekroczenia tej granicy, obcięcia rozumem całego istnienia i całej rzeczywistości.

Żeby filozofia była jak najbliższa prawdzie człowiek musi zdać sobie sprawę z tego, kim jest, jaki jest, w jakim środowisku trwa i dlaczego o świecie ma takie, a nie inne zdanie. Teraz potrzebne platońskie wyjście z jaskini, porzucenie wszelkich manipulującymi nami przedmiotami.

PLATON; PAŃSTWO; KSIĘGA VII (fragment)
[ Sokrates ] Zobacz! Oto ludzie są niby w podziemnym pomieszczeniu na kształt jaskini. Do groty prowadzi od góry wejście zwrócone ko światłu, szerokie na całą szerokość jaskini. W niej oni siedzą od dziesięciu lat w kajdanach; przykute mają nogi i szyję, że trwają na miejscu i patrzą tylko przed siebie; okowy nie pozwalają im obracać głów. Z góry i z daleka pada na nich światło ognia, który się pali za ich plecami, a pomiędzy ogniem i ludźmi przykutymi biegnie górą ścieżka, wzdłuż której widzisz murek zbudowany równolegle do niej, podobnie jak u kuglarzy przed publicznością stoi przepierzenie , nad którym oni pokazują swoje sztuczki. Więc zobacz, jak wzdłuż tego murku ludzie noszą różnorodne wytwory, które sterczą ponad murek; i posągi, i inne zwierzęta z kamienia i z drzewa, i wykonane rozmaicie i oczywiście jedni z tych, co je noszą, wydają głosy, a drudzy milczą.

[ Glaukon ] Dziwny obraz opisujesz i kajdaniarzy osobliwych.

[ Sokrates ] Podobnych do nas. Bo przede wszystkim czy myślisz, że tacy ludzie mogliby z siebie samych i z siebie nawzajem widzieć cokolwiek innego oprócz cieni, które ogień rzuca na przeciwległą ścianę jaskini?

[ Glaukon ] Jakimże sposobem, gdyby całe życie nie mógł żaden głową poruszyć?

[ Sokrates ] Więc w ogóle ci ludzie tam nie co innego braliby za prawdę, jak tylko cienie pewnych wytworów.

[ Glaukon ] Bezwarunkowo i nieuchronnie.

[ Sokrates ] [...] ile razy by ktoś został wyzwolony i musiałby zaraz wstać i obrócić szyję, i iść, i patrzeć w światło, cierpiałby robiąc to wszystko, a tak by mu w oczach migotało, że nie mógłby patrzeć na te rzeczy, których cienie poprzednio oglądał. Jak myślisz, co on by powiedział, gdyby mu ktoś mówił, że przedtem oglądał ni to, ni owo, a teraz cos bliższego bytu, że zwróci się do czegoś, co bardziej istnieje niż tamto, więc teraz widzi słuszniej; i gdyby mu ktoś teraz pokazywał każdego z przechodzących i pytaniami go zmuszał, niech powie co to jest. Czy nie myślisz, że ten by może był w kłopocie i myślałby, że to, co przedtem widział, prawdziwsze jest od tego, co mu pokazują?

[ Glaukon ] Z pewnością.

[ Sokrates ] A gdyby go ktoś gwałtem stamtąd pod górę wyciągał po kamieniach i stromiznach ku wyjściu i nie puściłby go prędzej, aż by go wywlókł na światło słońca, to czy on by nie cierpiał i nie skarżyłby się i nie gniewał, że go wloką gdyby na światło wyszedł, to miałby oczy pełne blasku i nie mógłby widzieć ani jednej z tych rzeczy, o których by mu teraz mówiono, że są prawdziwe – tak nagle przecież.

[ Sokrates ] I myślę, że musiałby się przezwyciężyć, gdyby miał widzieć to, co na górze. Naprzód by mu najłatwiej było dojrzeć cienie, potem w wodach odbicia ludzi i innych przedmiotów, ciała niebieskie i niebo samo po nocy łatwiej by mógł oglądać patrząc na światło gwiazd i księżyca, niż po dniu widzieć słonce i światło słoneczne. Dopiero na końcu, myślę, mógłby patrzeć w słońce; nie na jego odbicie w wodach i nie mieć go tam, gdzie ono nie jest u siebie, ale słońce samo w sobie i na swoim miejscu mógłby dojrzeć i mógłby oglądać, jakie ono jest.

Trzeba z jakiej jaskini wyjść w innym wypadku nasze starania o poznanie prawdy są bardzo wyraźnie mijają się z celem. A “jaskinie” w naszym szarym świecie jest mnóstwo poczynając od jałowej religijności po skrajny liberalizm przechodząc przez nałogi.

RELIGIA; KOŚCIÓŁ; CHRZEŚCIJAŃSTWO

Religijność w Polsce ma różne formy. Patrząc na “pobożność” ludzi w kościołach, w Polsce można wysunąć dwa wnioski. Religia jest wytworem ludzkiej chęci załagodzenia własnych problemów, jakąś odskocznia od codzienności i próbą “wymodlenia” przyjemności, albo chociaż oderwania od problemów. Ludzie (zwykło się mówić na nich) “religijni” chyba nie bardzo rozumieją co oznacza termin “dobro” bo właśnie w tych środowiskach bardzo często myli się dobro przyjemne z dobrem godziwym. W takiej religijności widać jakąś ucieczkę od rzeczywistości. Słynne marksistowskie powiedzenie, które stało się niejako sztandarem marksistowskiej ideologii: “religia to opium dla ludu” mówiło właśnie o takiej religijności. I trudno tutaj z tym powiedzeniem się niezgodzie kiedy widać wyraźną płyciznę religijności ludzi “pobożnych”.

Drugi powód religijności ludzi to kult samego siebie. Istnieje jakaś społeczna umowa, w której to właśnie “religijność” jest miarką doskonałości człowieka. Ludzie nie modlą się do Boga ale do samych siebie bo oto praktyki religijne odbywane przez nich są raczej aktem udowadniania innym swojej doskonałości i tworzenia kultury religijności gdzie wyznaczone standardy “doskonałości” człowieka.

Ważna też jest jeszcze jedna kwestia. Chodzi o “standard” pobożności. Bo oto dzisiaj pobożność jest niczym więcej jak dobrowolną indoktrynacją w jakąś “kulturę pobożności”. Wystarczy spojrzeć na środowiska słuchaczy religijnych rozgłośni radiowych, i religijnych telewizji. Wszystko religijne! Prasa religijna, telewizja religijna, życie religijne bez jakiejkolwiek refleksji nad samą religią. Tworzy się dziwny rynek religijny bo oto przy głównych ośrodkach kultu (np. klasztor w Częstochowie) są ustawione są stragany z dziwnymi, kiczowatymi i tandetnymi dewocjonaliami religijnymi. Spora większość z tych rzeczy nie nadaje się zupełnie do niczego ale sam wizerunek jakiejś osoby obdarzanej szczególnym kultem i czcią robi wrażenie i w głupiej, bezużytecznej rzeczy ludzie widza symbol ich pobożności.

Wszystkie te kwestie sprowadzają się do jednego. Religijność traktowana jak sposób na życie jest bardzo głęboką i ciężką do wyleczenia jaskinią. Co można powiedzieć człowiekowi już tak opętanemu w wirze tej “religijności”, kiedy ja sam przyznaję się, że w Boga wierzę? Jakakolwiek krytyka takiego stanu jest bardzo niemile widziana bo jakby nie patrzeć to występuję przeciwko Kościołowi, który ze swojej istoty jest święty.

Właśnie! Kościół Święty. Polska religijność jest dziwna jeszcze pod jednym bardzo ważnym względem. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy są nazbyt przywiązani do Kościoła, dla których Kościół jest równie mocną siłą co sam Bóg. Ta religijność traci odpowiedni kierunek kultu bo oto zamiast modlitwy kierować do Boga ludzie kierują swoją uwagę ku Kościołowi, który w samej swojej istocie jest tylko i wyłącznie narzędziem, instrumentem, nie jest celem ostatecznym egzystencji chrześcijanina jest raczej dodatkiem do życia.

A chrześcijaństwo samo w sobie jest fenomenem. Największym i najwspanialszym fenomenem na świecie. Bo oto nakazuje człowiekowi branie na barki własnych kłopotów i problemów czyli m.in. trosk codziennych, wychodzenie z jaskiń, prywatnych problemów filozoficznych, wykształcenie intelektualne przy jednoczesnym radykalnym przestrzeganiu nakazu bożego o życiu zgodnym z zasadami moralnymi. Prawdziwy (!) chrześcijanin to nie jest jakiś zwykły, przeciętny człowiek. Można spokojnie powiedzieć tworzeniu się nadludzi, który po śmierci stworzą idealne państwo w chrześcijańskim niebie. Człowiek jest z natury grzeszny i słaby, jednakże wpatrując się w swoje wady i walcząc z problemami człowiek (nie zauważając tego) rośnie do rangi nadczłowieka, pełnego cnót bohatera. Nadczłowiek bowiem nie boi się w żaden sposób śmierci, jest mężny, odważny, pokorny, sprawiedliwy, racjonalny, wykształcony, wolny od manipulacji, od jałowej religijności, od lenistwa, głupoty, zachcianek cielesnych, bogactwa i władzy.

06
sty
10

Początek.

Filozofia. Czy ktoś chce, czy ktoś nie chce jest na nią skazany. Każdy przecież  nosi w sobie  jakieś myśli o świecie, o sobie. Niektórzy problemy o sens, przyczynę istotę rozwiązują w jakiś bardzo prosty sposób np. jakąś prostą, ludową religijnością, inni czekają na to co im powie świat jawiący się przez zmysły, inni zaś biorą własne życie i duszę w garść, stawiają je na stole z donośnym krzykiem: „Chcę znać prawdę!” Bez żadnego wyrzutu dają całych siebie pod zastaw w zamian za szansę poznania prawdy.

I w ten sposób rodzą się bohaterowie. Bohaterowie nie tego świata ale bohaterowie prawdy. Często nazywani tutaj – w tym świecie jako złoczyńcy, potwory, święci. Stawka jest wysoka, a cena wygranej jeszcze wyższa.

Człowiek dzisiaj ma z filozofią problem bo oto ogólny zamęt świata i „niegospodarczość” filozofii sprawia, że prawda jest niewiele warta. Gorzej. Człowiek jeśli chce poznać prawdę musi cierpieć. Dochodzi też fakt ogólnego zamętu w historii filozofii. Filozofów było już tak wielu, było już tak wiele nurtów, tak wiele dróg, że człowiek stojąc  na środku tego wolnego rynku myśli czuje się zagubiony i bezradny. Ta wielość idei daje człowiekowi uczucie bezsensu filozofii, bezsensu myśli i bezsensu rozwiązywania problemu własnego istnienia.

Wszystkich problemów, które odwodzą nas od filozofii nie rozwiążemy ale ten główny, który daje nam uczucie zamętu w filozofii warto się przypatrzeć. Jeśli przyjrzymy się parom głównym filozofom (nie ważne jakim) zauważymy dlaczego tak czy inaczej uważali, dlaczego głosili takie, a nie inne poglądy. Wystarczy popatrzeć na środowisko w jakim rosły ich poglądy, jaka była wtedy polityka, nastroje społeczne, kultura. To wszystko, ta cała otoczka filozofa wpływa na jego myśl o świecie i prawdzie. Można więc rzec, że każda idea, myśl ma swoja prywatną prehistorię, w której dana myśl rosła i dojrzewała. Patrząc nawet na Marksa – niemieckiego filozofa, który widział uciskany przez rząd lud, który szuka złagodzenia swojego cierpienia w religii. Takie spostrzeżenie doprowadziło Marksa do stwierdzenia z którego dzisiaj jest znany, że religia to opium dla ludu. Gdyby nie Sokrates, jego poglądy i styl życia Platon prawdopodobnie nigdy nie napisałby dzieła pt. „Państwo”, które jest uważane za najwspanialsze dzieło w historii filozofii. Więc filozofia każdego z myślicieli rosła w określonej kulturze, obyczajach, warunkach i środowisku. My stoimy przed problemem stworzenia filozofii ponad te warunki, niezależnej od tego co się dzieje na świecie i jacy są ludzie. Musimy stworzyć filozofię, która będzie dostarczała tego, czego żąda człowiek – prawdy.




Wpisz swój adres e-mail, aby zapisać się do tego bloga i otrzymywać powiadomienia o nowych postów przez e-mail.

Archiwum bloga

Statystyki bloga

  • 6,815 hits