Koncepcji powstania filozofii jest mnóstwo. Chyba każdy myśliciel zaczął filozofować z innego powodu. Trzeba zauważyć jednak, że człowiek zaczyna myśleć nad problemami filozoficznymi bo doświadcza swoje inwalidztwo intelektualne bo oto poznając ten świat napotyka problemy, które przekraczają jego zdolności, wytykają ułomność jego istnienia w świecie. Filozofia jest próbą przekroczenia tej granicy, obcięcia rozumem całego istnienia i całej rzeczywistości.
Żeby filozofia była jak najbliższa prawdzie człowiek musi zdać sobie sprawę z tego, kim jest, jaki jest, w jakim środowisku trwa i dlaczego o świecie ma takie, a nie inne zdanie. Teraz potrzebne platońskie wyjście z jaskini, porzucenie wszelkich manipulującymi nami przedmiotami.
PLATON; PAŃSTWO; KSIĘGA VII (fragment)
[ Sokrates ] Zobacz! Oto ludzie są niby w podziemnym pomieszczeniu na kształt jaskini. Do groty prowadzi od góry wejście zwrócone ko światłu, szerokie na całą szerokość jaskini. W niej oni siedzą od dziesięciu lat w kajdanach; przykute mają nogi i szyję, że trwają na miejscu i patrzą tylko przed siebie; okowy nie pozwalają im obracać głów. Z góry i z daleka pada na nich światło ognia, który się pali za ich plecami, a pomiędzy ogniem i ludźmi przykutymi biegnie górą ścieżka, wzdłuż której widzisz murek zbudowany równolegle do niej, podobnie jak u kuglarzy przed publicznością stoi przepierzenie , nad którym oni pokazują swoje sztuczki. Więc zobacz, jak wzdłuż tego murku ludzie noszą różnorodne wytwory, które sterczą ponad murek; i posągi, i inne zwierzęta z kamienia i z drzewa, i wykonane rozmaicie i oczywiście jedni z tych, co je noszą, wydają głosy, a drudzy milczą.
[ Glaukon ] Dziwny obraz opisujesz i kajdaniarzy osobliwych.
[ Sokrates ] Podobnych do nas. Bo przede wszystkim czy myślisz, że tacy ludzie mogliby z siebie samych i z siebie nawzajem widzieć cokolwiek innego oprócz cieni, które ogień rzuca na przeciwległą ścianę jaskini?
[ Glaukon ] Jakimże sposobem, gdyby całe życie nie mógł żaden głową poruszyć?
[ Sokrates ] Więc w ogóle ci ludzie tam nie co innego braliby za prawdę, jak tylko cienie pewnych wytworów.
[ Glaukon ] Bezwarunkowo i nieuchronnie.
[ Sokrates ] [...] ile razy by ktoś został wyzwolony i musiałby zaraz wstać i obrócić szyję, i iść, i patrzeć w światło, cierpiałby robiąc to wszystko, a tak by mu w oczach migotało, że nie mógłby patrzeć na te rzeczy, których cienie poprzednio oglądał. Jak myślisz, co on by powiedział, gdyby mu ktoś mówił, że przedtem oglądał ni to, ni owo, a teraz cos bliższego bytu, że zwróci się do czegoś, co bardziej istnieje niż tamto, więc teraz widzi słuszniej; i gdyby mu ktoś teraz pokazywał każdego z przechodzących i pytaniami go zmuszał, niech powie co to jest. Czy nie myślisz, że ten by może był w kłopocie i myślałby, że to, co przedtem widział, prawdziwsze jest od tego, co mu pokazują?
[ Glaukon ] Z pewnością.
[ Sokrates ] A gdyby go ktoś gwałtem stamtąd pod górę wyciągał po kamieniach i stromiznach ku wyjściu i nie puściłby go prędzej, aż by go wywlókł na światło słońca, to czy on by nie cierpiał i nie skarżyłby się i nie gniewał, że go wloką gdyby na światło wyszedł, to miałby oczy pełne blasku i nie mógłby widzieć ani jednej z tych rzeczy, o których by mu teraz mówiono, że są prawdziwe – tak nagle przecież.
[ Sokrates ] I myślę, że musiałby się przezwyciężyć, gdyby miał widzieć to, co na górze. Naprzód by mu najłatwiej było dojrzeć cienie, potem w wodach odbicia ludzi i innych przedmiotów, ciała niebieskie i niebo samo po nocy łatwiej by mógł oglądać patrząc na światło gwiazd i księżyca, niż po dniu widzieć słonce i światło słoneczne. Dopiero na końcu, myślę, mógłby patrzeć w słońce; nie na jego odbicie w wodach i nie mieć go tam, gdzie ono nie jest u siebie, ale słońce samo w sobie i na swoim miejscu mógłby dojrzeć i mógłby oglądać, jakie ono jest.
Trzeba z jakiej jaskini wyjść w innym wypadku nasze starania o poznanie prawdy są bardzo wyraźnie mijają się z celem. A “jaskinie” w naszym szarym świecie jest mnóstwo poczynając od jałowej religijności po skrajny liberalizm przechodząc przez nałogi.
RELIGIA; KOŚCIÓŁ; CHRZEŚCIJAŃSTWO
Religijność w Polsce ma różne formy. Patrząc na “pobożność” ludzi w kościołach, w Polsce można wysunąć dwa wnioski. Religia jest wytworem ludzkiej chęci załagodzenia własnych problemów, jakąś odskocznia od codzienności i próbą “wymodlenia” przyjemności, albo chociaż oderwania od problemów. Ludzie (zwykło się mówić na nich) “religijni” chyba nie bardzo rozumieją co oznacza termin “dobro” bo właśnie w tych środowiskach bardzo często myli się dobro przyjemne z dobrem godziwym. W takiej religijności widać jakąś ucieczkę od rzeczywistości. Słynne marksistowskie powiedzenie, które stało się niejako sztandarem marksistowskiej ideologii: “religia to opium dla ludu” mówiło właśnie o takiej religijności. I trudno tutaj z tym powiedzeniem się niezgodzie kiedy widać wyraźną płyciznę religijności ludzi “pobożnych”.
Drugi powód religijności ludzi to kult samego siebie. Istnieje jakaś społeczna umowa, w której to właśnie “religijność” jest miarką doskonałości człowieka. Ludzie nie modlą się do Boga ale do samych siebie bo oto praktyki religijne odbywane przez nich są raczej aktem udowadniania innym swojej doskonałości i tworzenia kultury religijności gdzie wyznaczone standardy “doskonałości” człowieka.
Ważna też jest jeszcze jedna kwestia. Chodzi o “standard” pobożności. Bo oto dzisiaj pobożność jest niczym więcej jak dobrowolną indoktrynacją w jakąś “kulturę pobożności”. Wystarczy spojrzeć na środowiska słuchaczy religijnych rozgłośni radiowych, i religijnych telewizji. Wszystko religijne! Prasa religijna, telewizja religijna, życie religijne bez jakiejkolwiek refleksji nad samą religią. Tworzy się dziwny rynek religijny bo oto przy głównych ośrodkach kultu (np. klasztor w Częstochowie) są ustawione są stragany z dziwnymi, kiczowatymi i tandetnymi dewocjonaliami religijnymi. Spora większość z tych rzeczy nie nadaje się zupełnie do niczego ale sam wizerunek jakiejś osoby obdarzanej szczególnym kultem i czcią robi wrażenie i w głupiej, bezużytecznej rzeczy ludzie widza symbol ich pobożności.
Wszystkie te kwestie sprowadzają się do jednego. Religijność traktowana jak sposób na życie jest bardzo głęboką i ciężką do wyleczenia jaskinią. Co można powiedzieć człowiekowi już tak opętanemu w wirze tej “religijności”, kiedy ja sam przyznaję się, że w Boga wierzę? Jakakolwiek krytyka takiego stanu jest bardzo niemile widziana bo jakby nie patrzeć to występuję przeciwko Kościołowi, który ze swojej istoty jest święty.
Właśnie! Kościół Święty. Polska religijność jest dziwna jeszcze pod jednym bardzo ważnym względem. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy są nazbyt przywiązani do Kościoła, dla których Kościół jest równie mocną siłą co sam Bóg. Ta religijność traci odpowiedni kierunek kultu bo oto zamiast modlitwy kierować do Boga ludzie kierują swoją uwagę ku Kościołowi, który w samej swojej istocie jest tylko i wyłącznie narzędziem, instrumentem, nie jest celem ostatecznym egzystencji chrześcijanina jest raczej dodatkiem do życia.
A chrześcijaństwo samo w sobie jest fenomenem. Największym i najwspanialszym fenomenem na świecie. Bo oto nakazuje człowiekowi branie na barki własnych kłopotów i problemów czyli m.in. trosk codziennych, wychodzenie z jaskiń, prywatnych problemów filozoficznych, wykształcenie intelektualne przy jednoczesnym radykalnym przestrzeganiu nakazu bożego o życiu zgodnym z zasadami moralnymi. Prawdziwy (!) chrześcijanin to nie jest jakiś zwykły, przeciętny człowiek. Można spokojnie powiedzieć tworzeniu się nadludzi, który po śmierci stworzą idealne państwo w chrześcijańskim niebie. Człowiek jest z natury grzeszny i słaby, jednakże wpatrując się w swoje wady i walcząc z problemami człowiek (nie zauważając tego) rośnie do rangi nadczłowieka, pełnego cnót bohatera. Nadczłowiek bowiem nie boi się w żaden sposób śmierci, jest mężny, odważny, pokorny, sprawiedliwy, racjonalny, wykształcony, wolny od manipulacji, od jałowej religijności, od lenistwa, głupoty, zachcianek cielesnych, bogactwa i władzy.